Menu
Branża pogrzebowa

Branża pogrzebowa zmaga się z dużymi problemami

Pandemia to czas, gdy branża pogrzebowa ma ręce pełne pracy. W Polsce takiej ilości zgonów nie doświadczyliśmy od dziesiątek lat. Tymczasem firmy świadczące usługi pogrzebowe zdają sobie sprawę z tego, że ich pracownicy są zagrożeni zarażeniem się koronawirusem.

Branża pogrzebowa w statystykach

Przede wszystkim Polska musi mierzyć się z istną falą zgonów. Ministerstwo Zdrowia przygotowało raport pt. „Raport o zgonach w Polsce w 2020 roku”. Dowiedzieliśmy się z niego, że w ubiegłym roku odnotowano w naszym kraju 485,2 tysięcy zgonów. To aż o 67,1 tysięcy więcej niż w roku 2019. Tak źle nie było od czasów II wojny światowej.

Naturalnie głównym winowajcą takiego stanu rzeczy jest koronawirus, jednak nie można całej winy zrzucać jedynie na pandemię. Branża pogrzebowa ugina się od zleceń, ponieważ wiele osób miesiącami nie mogło dostać się do lekarza specjalisty. Utrudniony dostęp do opieki medycznej, ograniczony ruch, niedofinansowane szpitale – wszystkie te rzeczy odegrały kluczową rolę.

Czy rok 2021 okaże się lepszy? Niestety, póki co nic na to nie wskazuje. Z danych GUS wynika, że sytuacja staje się coraz słabsza. Do tej pory zmarło 150,6 tysięcy osób. To aż o 34 tysiące więcej niż w 2020 roku o tej porze.

Branża pogrzebowa ma coraz więcej zleceń

Powyżej opisane statystyki pokazują, przed jakim wyzwaniem stoi branża funeralna. Jak podkreślał Robert Czyżak prezes Polskiej Izby Branży Pogrzebowej w rozmowie z agencją Newseria, w niektórych regionach Polski zakłady pogrzebowe miały nawet 50–60 proc. więcej pracy niż w analogicznym roku 2019.

W czasie pandemii w części zakładów produkcyjnych były ograniczenia kadrowe w związku z kwarantanną czy problemami finansowymi, co uniemożliwiało prowadzenie działalności. Nie wszyscy przedsiębiorcy wytwarzający trumny pozyskali ochronę tarczową. Nie posiadaliśmy także dostatecznie dużego wyboru wszystkich materiałów zabezpieczenia bezpośredniego i pośredniego naszych pracowników. Czasowo ograniczony był dostęp do zakupu materiałów takich jak maski ochronne, rękawice, fartuchy, gogle i kombinezony – powiedział Robert Czyżak w rozmowie z Newserią.

Ponadto obecnie pochówek wygląda inaczej niż przed pandemią. Ciała nie są obmywane i ubierane w eleganckie stroje. Obecnie zwłoki pakuje się do worka, który następnie umieszcza się w trumnie. Dodatkowo Krzysztof Wolicki, prezes Polskiego Stowarzyszenia Pogrzebowego przekonuje, że w przepisach powinny znaleźć się zapisy nakazujące kremację zwłok. Obecnie problem ze znalezieniem miejsca na ciała staje się coraz poważniejszy. Oprócz tego kremacja uchodzi za bezpieczniejszą opcję z punktu widzenia epidemiologicznego.

Branża pogrzebowa w grupie podwyższonego ryzyka?

Osoby związane z branżą funeralną apelują o pierwszeństwo dotyczące szczepień. Ministerstwo zdrowia otrzymało już trzy pisma od stowarzyszeń pogrzebowych w tej sprawie. Ostatni list wysłano 19 marca, prosząc Ministra Zdrowia o zakwalifikowanie pracowników firm pogrzebowych do jak najszybszego zaszczepienia szczepionką przeciw COVID-19.

Praca zakładów pogrzebowych wystawia ich na codzienny kontakt ze zmarłym i członkami rodziny, którzy są narażeni na ryzyko przeniesienia choroby, pomimo wszelkich środków ochronnych (maseczki, dezynfekcja itd.) takie ryzyko istnieje. Są już odnotowane zgony wśród pracowników zakładów pogrzebowych. Duża ilość zgonów, jakie w ostatnich miesiącach odnotowujemy, powoduje sporo większe obciążenie pracowników firm funeralnych. Przemęczenie, stres powoduje zmniejszenie odporności organizmu. Nikt nie zastanawia się co by się stało gdyby tylko część zakładów pogrzebowych została wykluczona na danym terenie z powodu kwarantanny, pogrzeby zmarłych należałoby przesuwać o kolejne dwa czy trzy tygodnie. Nie mamy tyle chłodni, aby pomieścić ciała, a idą przecież ciepłe dni, mamy już wiosnę – napisano w liście.

Branża pogrzebowa znajduje się więc w nieciekawej sytuacji. Ponadto pomimo tak dużej ilości zleceń nie wypracowuje większych zysków. Klienci w dobie pandemii wybierają tanie pogrzeby, przez co duża ilość pracy nie oznacza dla branży zwiększonych zarobków.

Mariusz Sadowiak

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

Udostępnij